<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Berlińskie i paryskie kłopoty p. Bidault”> 
<author_1=”Joanny Berlioz”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="2">
<date=”1954-02-18”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
I nic dziwnego. P. Bidault, który — z inspiracji p. Dullesa — objął rolę jego „prawej ręki”, wziął na siebie niewdzięczne zadanie: obrony znienawidzonej przez społeczeństwo „armii europejskiej” czyli neohitlerowskiego Wehrmachtu. To jemu przypadła rola przedstawienia jej w jak najbardziej „pokojowych” barwach, to on nie szczędził uspokajających frazesów — by móc po powrocie do Paryża jeszcze raz próbować przekonywać deputowanych, że remilitaryzacja Niemiec i bezpieczeństwo europejskie dadzą się ze sobą świetnie pogodzić. Nie przyjdzie mu to jednak łatwo, między innymi i dlatego, że ten rzekomy anioł pokoju zbyt wielką cieszy się sympatią Adenauera, który nie szczędzi mu komplementów.
Francuskie kola rządzące zdają sobie dobrze sprawę z oporu wobec „armii europejskiej”. Nic więc dziwnego, że
szukają coraz to nowych wybiegów, aby tylko uczynić traktat paryski bardziej strawnym dla Zgromadzenia Narodowego.
Dlatego też premier Laniel polecił ostatnio grupie wahających się posłów opracowanie tzw „alternatywnego rozwiązania”. Rzecz ma polegać na prowizorycznym wyeliminowaniu z „armii europejskiej” — przewidzianej przez traktat paryski — jej dodatków politycznych w rodzaju ,,konstytucji europejskiej”, które są już zbyt „ponadnarodowe”, to znaczy zbyt brutalnie podkreślają utratę suwerenności przez poszczególne państwa — uczestników „armii europejskiej”. Chodzi o nadanie „armii europejskiej” charakteru rzekomej koalicji utworzonej przez państwa, które zachowują ślady niezawisłości.
Naturalnie cała ta historia to jedno wielkie oszustwo. Najistotniejszą sprawą pozostaje nadal forsowana remilitaryzacja odwetowych Niemiec. Jednakże zwolennicy tej koncepcji liczą, że właśnie rozprawiając szeroko o „stopniowaniu”, o „przystosowaniu do czasu”, „złagodzeniu” itd. — uzyskają większość dla „europejskiej wspólnoty obronnej”.
Wątpić jednak należy, czy te manewry uwieńczone zostaną powodzeniem. Sytuacja, jaka ostatnio powstała w łonie rządu mówi raczej o czymś wręcz przeciwnym. Prasa podaje, że na posiedzeniu francuskiej rady ministrów w dn. 13 lutego, ministrowie URAS (gaulliści) zagrozili dymisją, jeżeli Laniel bronić będzie projektu układu paryskiego. Podobne stanowisko zajął „niezależny” minister Jacquinot.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
